Ciężka praca przynosi efekty. Rozegrany mecz kontrolny z Karpatami diametralnie różnił się od tego sprzed tygodnia. Wygrywamy 2:0, co więcej każdy element piłkarskiego rzemiosła zaczyna wyglądać coraz lepiej.
Tak, to był zdecydowanie lepszy mecz w naszym wykonaniu. Konfrontacja z Kolbuszową to był nasz pierwszy sparing po ciężkich treningach w tygodniu. Teraz widać było więcej zrozumienia na boisku, pomimo tego, że wielu nowych graczy jest u nas na testach. Grało się łatwiej, ale przy okazji można było poznać styl gry nowych kolegów, zorientować się jakiego grania oczekują i czego można spodziewać się w drugą stronę. Najważniejsze, że wyglądaliśmy lepiej jako drużyna, taktycznie i piłkarsko.
Czy takie mecze, gdy wygląda się momentami bardzo dobrze na tle solidnej ekipy, dają jeszcze więcej motywacji do pracy?
Karpaty od wielu lat występowały z powodzeniem na szczeblu czwartej ligi, mieli także epizod w trzeciej, dlatego bez wątpienia jest to mocny przeciwnik. Myślę, że toczyliśmy równorzędny bój, natomiast fragmentami przejmowaliśmy inicjatywę. Na tym trzeba bazować i nadal pracować szukając coraz lepszej gry. W tej lidze trzeba walczyć z każdym, mając głęboką wiarę, że jest do pokonania.
Nie po raz pierwszy przyszło Ci stoczyć wiele pojedynków powietrznych. Jak czujesz się, będąc w takiej intensywności grania?
Muszę dojść do siebie po przerwie i wakacjach. Bazuję bardzo mocno na swoim przygotowaniu fizycznym, więc potrzebuję popracować w tym obszarze. Nie ukrywam, że walka w powietrzu to też element mojej gry. Pojedynki z niejednokrotnie wysokimi przeciwnikami, którzy skupiają się na mnie to chleb powszedni. Trzeba być szybszym, bardziej konkretnym w strąceniach i utrzymaniu meczówki, budując na tym akcje drużyny.
Do sieci trafiali w tym meczu koledzy z zespołu. Grzegorz Gawle włączył swoje turbo przy 1:0, natomiast wynik ustalił bajecznym strzałem Krzysztof Orzech. Przy Twoim trafieniu sędzia dopatrzył się faulu.
Zawsze to podkreślam, że najważniejszy jest wynik drużyny. Będąc napastnikiem ciąży na mnie obowiązek zdobywania goli, ale cieszę się również z trafień kolegów. Pierwszy gol był pochodną bardzo ładnej akcji zespołowej, drugi – strzał Krzyśka, stadiony świata. Ja też trafiłem do siatki, sędzia gola nie uznał. Sytuacja pod dyskusję, ale to są sparingi, więc tutaj liczby nie mają większego znaczenia. Trzeba się dobrze przygotować. Wygrywać też jest fajnie, ale przede wszystkim spełniać założenia, których trener od nas wymaga i pracować nad sobą. Gole przyjdą w lidze.
Pomimo zwycięstwa w Krośnie taryfy ulgowej w następnym tygodniu zapewne nie będzie. Proces przygotowań musi postępować swoim rytmem.
Wynikami w sparingach nie ma się co zadowalać, gdyż nie mają one większego znaczenia. Najważniejsza jest dobra gra. Myślę, że ten tydzień będzie najbardziej intensywny, a dopiero później zaczniemy schodzić z obciążeń, żeby od pierwszego meczu punktować.